Odkurzanie wielkich hitów sprzed lat to dziś złoty romans – dzięki rozpowszechnieniu takich służby jak Xbox Live Arcade czy PlayStation Network stwórcy oprogramowania rozrywkowego mogą podać nowemu pokoleniu graczy całą gamę rozmaitych klasyków oraz na bonus zyskiwać na tym krocie, bo koszt owego typu produkcji jest nierozległy, i ich popularność obszerna. W lipcu ubiegłego roku dosadnie ugadała się o tym jednostka LucasArts, jaka w ramach jednokrotnego testu zadenuncjowała niemocno odświeżoną edycje szałowej przygodówki The Secret of Monkey Island. Posunięcie to wyraziło się tak wysokim sukcesem, ze tylny gotówki Amerykanie szybko postarali się o następny remake. Drugie spotkanie z nieustraszonym korsarzem Guybrushem Threepwoodem, przez wielu wielbicieli pozwalane za najlepsze w gawędy pełnej partii, jest od tygodni ustępliwe dla posiadaczów mikrokomputerów, Xboksów 360 a PlayStation 3, o mule oczywiście zdecydują się oni na sprawunek edycji ponadprogramowej tej zabawy.
Mimo upływu dziewiętnastu lat druga odsłona cyklu Monkey Island postarzała się w niepotężnym szczeblu. Ano, staromodna obwoluta wizualna w niskiej rozdzielczości, wykorzystująca ledwie 256 kolorów, wywołuje dziś uśmiech miłosierdzia, ale nie wabmy się – nie ona istnieje w tym przypadku najważniejsza. Przygodówki tak szalone jak owa muszą opisywać się przede każdym niezwyczajnym poczuciem żartu, stanowiącymi wyzywanie, ale nie frustrującymi szaradami natomiast miła fabuła, która wciąga pewien nie tylko na nieporozumienie, ale również kilka pór po rozpoczęciu gry. Monkey Island 2 ma to jakimkolwiek.